Tagged: Wschód

Lublin(, który mógłby być stolicą Polski)

Nie miałem nic przeciwko, żeby Lublin został stolicą całego kraju. Ale nie tak jak w czterdziestym czwartym, tylko naprawdę. Bardziej przypominał Polskę niż Warszawa. Z tymi jej wieżowcami z importu i fontannami, które miały na wieki zetrzeć hańbę prowincjonalizmu niedającą jej spać po nocach. Lublin był lepszy. Niczego nie udawał. Lodowaty wiatr ze wschodu o dziesiątej wieczór wymiatał ulice z ludzi. Tylko w sobotę Krakowskim szła młodzież. Nikogo starszego. Szli skuleni i mówili głośno. Klęli i mieli pospolite głosy. Dziewczyny tak samo jak faceci. Przyjechali ze swoich miasteczek i próbowali wypełnić niewypełnialną pustkę tego miasta. Dlatego Lublin bardziej przypominał Polskę z jej nieciągłością, przerwami w zabudowie, z jej zwielokrotnioną, nieoczywistą tożsamością. Na Wyszyńskiego pod czwórką widziałem czarny szyld: „Flagi narodowe, kościelne, unijne”. Więc Lublin walczył. Próbował pozszywać to, co się rozłaziło w palcach. Lublin był bohaterski i pozbawiony ostentacji. Handlował na lodowatym asfalcie w ciemnej dolinie czasu i głosami młodych próbował wypełnić śmiertelną ciszę.

Andrzej Stasiuk „Wschód”, Wyd. Czarne, Wołowiec 2015 – wydanie I, str. 92

Grecka dwoistość – w rozkroku między Wschodem a Zachodem / Grecja jako część Bałkanów

Amerykański dziennikarz, podróżnik i pisarz – Robert David Kaplan – napisał książkę pt. Bałkańskie upiory. Podróż przez historię. Przez kilka lat mieszkał w Grecji. Na dodatek od końca lat 70 do połowy lat 90. zjeździł Bałkany wzdłuż i wszerz. Dlatego postawił tezę – popartą konkretnymi faktami z historii, że Grecję należy zaliczać również do krajów bałkańskich, co starał się przekazać we wspomnianej książce, z której pochodzi poniższy fragment.

To właśnie dlatego, przyjechawszy w 1990 roku do Grecji z Bułgarii, nie miałem poczucia, że opuściłem Bałkany, lecz że znalazłem się w miejscu, które najlepiej je streszcza i tłumaczy. Ikonę „wymyślili” Grecy. Cerkiew grecka była matką wszystkich wschodnich Kościołów prawosławnych. Cesarstwo bizantyjskie było w istocie cesarstwem greckim. Turcy osmańscy w wielu krajach rządzili przy pomocy Greków z Fanarionu (bogatej dzielnicy Konstantynopola), którzy często byli ambasadorami i namiestnikami w europejskiej części imperium. „Konstantynopol” to grecka nazwa historycznie greckiego miasta. Nawet jego turecka nazwa – Istambuł – jest zniekształceniem greckiego wyrażenia is tin poli, „do miasta”. W elitarnych oddziałach wojsk osmańskich, zwanych janczarami, było wielu Greków, którzy odebrani w dzieciństwie rodzicom, wychowali się w sułtańskich koszarach. Cyrylica, używana między innymi w Bułgarii, Serbii, Macedonii i Rosji, powstała na bazie alfabetu greckiego, kiedy dwaj mnisi, Cyryl i Metody, wyruszyli w IX wieku z Salonik, żeby nawracać Słowian. Współczesny naród grecki to potomkowie Greków, Turków, Albańczyków, Rumunów, Słowian oraz wielu innych plemion, które migrując na południe, zawędrowały nad ciepłe wody oblewające półwysep Bałkański. Fakt, że w Grecji przetrwało tak niewiele mniejszości, świadczy o asymilacyjnej sile przyciągania kultury greckiej. Na przykład pierwotnymi mieszkańcami wsi Suli w zachodniej Grecji oraz egejskich wysp Spetses i Hydra byli Albańczycy. „Grecja dziedzictwa klasycznego i romantycznego filhellenizmu przeminęła. Zresztą nigdy nie miała nic wspólnego z rzeczywistością tego kraju – napisał Philip Sherrard, tłumacz współczesnej poezji greckiej. – Grecja nie miała średniowiecza w znaczeniu, jakie nadajemy temu słowu, ani renesansu, ani oświecenia… Nigdy nie doświadczyła wyniesienia rozumu ponad inne aspekty ludzkiego życia”.

Grecja jest tym miejscem w Europie, gdzie Bałkany zostają całkowicie wchłonięte przez Wschód. Patrząc z drugiej strony, jest także miejscem, gdzie tlen z Zachodu zaczyna przenikać miażdżącą, abstrakcyjną logikę pustyni egipskiej i mezopotamskiej. Ostatecznie na tym właśnie polegało największe osiągnięcie peryklejskich Aten (i całego Zachodu) – na tchnięciu humanizmu, szacunku dla jednostki w nieludzkość Wschodu, którą w tamtych czasach symbolizował despotyzm Egiptu, Persji i Babilonii. W ateńskim Muzeum Archeologicznym mogłem prześledzić tę ewolucję na przykładzie majestatycznych, odpersonalizowanych posągów z wczesnej i środkowej epoki brązu, które powstawały pod wyraźnym wpływem sztuki egipskiej, lecz z czasem, stopniowo, nabierały coraz łagodniejszych rysów, przechodząc w ciągu dwóch tysiącleci niezwykłą metamorfozę; jej zwieńczeniem było wzniosłe piękno i idealizm klasycznej rzeźby greckiej.

Klasyczna Grecja pierwszego tysiąclecia przed naszą erą stworzyła Zachód, humanizując Wschód. Osiągnęła to, skupiając całą swoją energię artystyczną i filozoficzna na wyzwoleniu ducha ludzkiego, na indywidualnym dążeniu do odkrycia sensu w świecie. Tymczasem w Persji, na przykład, sztuka miała sławić wszechmocnego władcę. Grecja jednak zawsze była częścią Wschodu, choć leżała na jego zachodnich peryferiach. Dopiero widząc Grecję w jej prawdziwym orientalnym świetle, można docenić wielkość osiągnięcia starożytnych Greków.

Ponadto potraktowanie historycznej roli Grecji jako ideologicznego pola bitwy między Wschodem a Zachodem pozwala lepiej poznać mechanizm, w wyniku którego w naszych czasach zachodnia demokracja i zachodnie wartości mogą kształtować ustroje polityczne krajów Trzeciego Świata. Grecja jest niczym wieczne sito, przez które przesiewa się wzajemna agresja Wschodu i Zachodu, pozostawiając w nim swój osad.

Robert D. Kaplan „Bałkańskie upiory. Podróż przez historię” , Wyd. Czarne (2015) – fragm. str. 378-380