Category: Film

Świat i człowiek – rzeczywistość w obiektywie

Wstrząsające to, co widział i dokumentował za pomocą aparatu fotograficznego i wspaniałe to, co robi (oby jak najdłużej) dla świata, w którym przyszło mu żyć. Sebastião Salgado. Dokument o nim pt. Sól ziemi, prezentowany na festiwalu Docs Against Gravity (i nagradzany na wielu festiwalach na świecie) można (jeszcze przez chwilę, bo do końca poniedziałku 18.05.2020) obejrzeć na portalu Ninateka (Sól ziemi). Prawie dwugodzinny, pełnometrażowy dokument wyreżyserował  Wim Wenders, a pomagał mu w tym syn głównego bohatera – Juliano Ribeiro Salgado.

[Tym wpisem rozpoczynam nową kategorię: Film. Do tej pory jakoś nie miałem okazji prezentować tu, czy polecać produkcji wideo. Z książkami sprawa jest o niebo łatwiejsza: bierzesz interesujący Cię cytat i to on ma robić robotę. Z filmem jest trudniej. Trzeba go jakoś opisać, by zachęcić a jednocześnie nie zdradzać zbyt wiele i nie odbierać tym samym przyjemności (z) oglądania. Generalnie blog ma zwracać uwagę na różne rzeczy, a to Ty ostatecznie – czytelniczko, bądź czytelniku (o ile w ogóle tacy tutaj są) – (z)decydujesz się sięgnąć po prezentowane dzieło.]

Salgado, podobnie jak Kapuściński zdecydował się opowiadać świat. W przeciwieństwie do niego nie był z zawodu reporterem (Kapuściński miał za sobą studia humanistyczne) – stał się nim. Zamiast notesu i maszyny do pisania wybrał aparat (nota bene aparat, który kupiła jego żona, bo był jej potrzebny do pracy, ale jemu tak się spodobało fotografowanie, że zrezygnował z dobrze płatnej pracy jako ekonomista-analityk przygotowujący raporty dla międzynarodowych organizacji, w tym dla ONZ).

„Sól ziemi” to dokument o życiu Sebastião Salgado. Jego syn – Juliano Ribeiro, współtworzący film, jest jednocześnie współbohaterem. Postanowił towarzyszyć ojcu podczas jednej z fotograficznych eskapad. I nie po to, by zasmakować awanturniczego stylu życia podróżnika, ale by zrozumieć co kierowało jego ojcem, gdy opuszczał dom na wiele miesięcy, by realizować swoje fotograficzne projekty. Ich światy się przeplatają.

W pierwszej części dokumentu widzimy historię początków Salgado z fotografią i dalsze 30 lat zajmowania się robieniem zdjęć. Gdy musiał wyjechać z Brazylii i został dzięki temu obywatelem świata. Mieszkał w Paryżu, w Londynie, a potem też w innych miejscach. Dokumentował ginące plemiona Amazonii i Indonezji, katastrofy humanitarne i konflikty zbrojne.

Wiele z jego zdjęć to kadry, które zapadną w pamięci na zawsze. Nie da się ich wymazać. Każdy powinien je zobaczyć. Na nich to, co robimy jako ludzie i jacy jesteśmy. Ikoniczne obrazy.

Przygnieciony ciężarem ludzkiego nieszczęścia postanowił fotografować przyrodę – jej zmiany, to, co robi z nią człowiek i to, jak ona się broni przed ludźmi ostatkiem sił. Zdjęcia miały być jego hołdem dla Natury. O tym opowiada druga część dokumentu Wima Wendersa i syna Sebastião Salgado.

Gdy na początku lat 90-tych mógł już legalnie i bezpiecznie wrócić do Brazylii odwiedził rodziców na ich dawnej farmie. Niegdyś zielona oaza, porośnięta drzewami i łąkami, po wielu latach zamieniła się w jałowy step. Drzewa z okolicznych lasów ojciec Salgado sprzedawał, by zapewnić synowi i 7-miu córkom wykształcenie, a na łąkach wypasał bydło, które utrzymywało rodzinę. Zdołowany tym widokiem Sebastiao wraz z żoną postanowił ożywić ten teren i przywrócić mu dawne życie. Zaczęli – początkowo na niewielką skalę – zalesiać okoliczne wzgórza. Wiele drzew się nie przyjęło, ale oni nie rezygnowali. Do nich dołączyli inni wolontariusze do sadzenia i już prawie przemysłowo zaczęli razem hodować sadzonki i ukorzeniać drzewa. Udało im się i do tej pory zasadzili ponad 2,5 miliona drzew, a teren, który był ojcowizną Salgado za zgodą rodziny został przekształcony w park krajobrazowy i otwarty dla turystów. Jest tam też hodowla drzew, a botanicy uczą wszystkich chętnych jak sadzić drzewa i rozdają sadzonki.

Film trwa prawie 2 godziny, bo to pełnometrażowy dokument (reżyseruje Wim Wenders, więc autor nie byle jakich produkcji), więc warto sobie zarezerwować czas na spokojne jego obejrzenie. Nie jest też raczej odpowiedni dla dzieci poniżej 10. roku życia, bo w historii z początków jego fotograficznej przygody prezentowane są wstrząsające zdjęcia z wojen i katastrof humanitarnych.