Urban sprawl – suburbanizacja

To, co w ciągu ostatnich dwudziestu lat wydarzyło się na warszawskiej Białołęce, naukowcy nazwali już dawno – to urban sprawl, czyli rozlewanie się miasta. Ten mechanizm jest dość prosty. Boom gospodarczy powoduje bogacenie się społeczeństwa. Coraz więcej rodzin myśli o kupnie własnego M, najlepiej na cichych i spokojnych przedmieściach. Zresztą w centrach miast zaczyna brakować działek pod budownictwo mieszkaniowe, deweloperzy rozglądają się więc po obrzeżach. Szybko powstają idylliczne osiedla, bardziej z nazwy niż lokalizacji. Idylla trwa dwa, trzy lata. Bo na przedmieściach mieszkać chcą jeszcze inni. Buduje się więc następne osiedla, trochę dalej, bardziej na obrzeżach.

Pojawiają się pierwsze problemy – bo z tych obrzeży trzeba dojechać, infrastruktura rozwija się jednak wolniej niż budownictwo. Komunikacji miejskiej brak, więc rodziny kupują samochody, samochody grzęzną w korkach, mieszkańcy zaczynają protestować. Zwłaszcza ci, którzy sprowadzili się tutaj pierwsi. Ich ciche osiedla przestały być ciche. Władze w końcu poszerzają drogę, deweloperzy wykupują grunty wzdłuż niej, reklamując swoje inwestycje jako doskonale skomunikowane z centrum. Wprowadzają się nowe rodziny, kupują kolejne samochody, grzęzną w jeszcze dłuższych korkach. Kolejne protesty, kolejne osiedla. To właśnie urban sprawl.

– Samo pojęcie powstało w Stanach Zjednoczonych i właściwie tylko tam mamy do czynienia z jego klasyczną odmianą – wyjaśnia doktor Michał Beim, urbanista z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. – W Polsce rozlewanie się miast określamy raczej jako suburbanizację. Mechanizmy są jednak dość podobne.

Filip Springer „Źle urodzone”, Wydawnictwo Karakter 2017 (wydanie 2) – str. 191 (rozdział pt. „Drzewa” o osiedlu Sady Żoliborskie na warszawskim Żoliborzu, zaprojektowanym przez architektkę prof. Halinę Skibniewską)

2 comments

  1. m.

    Widzę, że ciekawa książka. Swego czasu oglądałem reportaż o Osiedlu za Żelazną Bramą w Warszawie. To takie charakterystyczne olbrzymie 15 piętrowe bloki. Osiedle tworzy chyba prawie 20 bloków w każdy pewnie powyżej 1000 mieszkańców. Dziś patrzy się na to jako śmieciowe mieszkania dla chińczyków i starych ludzi, ewentualnie studentów. Kiedy zrozumie się jednak idee architektoniczne wygląda to naprawdę niewiarygodnie. Same założenia (obecnie zdewastowane przez zagęszczenie i nową zabudowę) aby mieszkańcy mieli pomiędzy blokami otwarte, zielone przestrzenie. Projekt architektoniczny, który zakładał duże jasne przestrzenie wspólne w środku budynku, halle, sklepy. No i kończąc, że to 20 000 ludzi – jak miasteczko.

  2. Krystian Różycki

    Ciekawa. Taki przegląd modernistycznych pomysłów lat PRL-u. Osiedle za Żelazną Bramą jest tam ledwie wspomniane, natomiast dogłębnie opisany jest projekt Zofii i Oskara Hansenów osiedla na Przyczółku Grochowskim i sławnego galeriowca – Pekinu, oraz koncepcja, która się za nim kryła.

Odpowiedz na m. Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s